Czy i ile można pominąć w tłumaczeniu poświadczonym?

W ekstremalnych przypadkach przychodzi klient do tłumacza i mówi: Pan przetłumaczy tylko kwotę umowy i podpisy, ja nic więcej nie potrzebuję. OK, klient jasno wyartykułował swoje potrzeby, ale jak ma się do tego odnieść tłumacz?

W tym przypadku należy wyjść od aktu prawnego stanowiącego punkt wyjścia dla wszelkich działań tłumacza przysięgłego – czyli od ustawy z dnia 25 listopada 2004 r. o zawodzie tłumacza przysięgłego (Dz. U. 2017, 1505). Stanowi ona w art. 13, że: „Tłumacz przysięgły jest uprawniony do sporządzania i poświadczania tłumaczeń” – tym samym tłumaczowi nie wolno sporządzać żadnych wyciągów, wypisów, streszczeń i nie może on spełnić prośby brzmiącej: „proszę mi tylko z grubsza najważniejsze wypisać z tego dokumentu”.

Dokument tłumaczenia poświadczonego (zgodnie z nomenklaturą ustawy – potocznie często jest określany mianem tłumaczenia przysięgłego) zazwyczaj zawiera cały zestaw ważnych informacji mających umożliwić jego identyfikację, w tym, między innymi, autora lub urząd wystawiający, sygnatariusza, datę i numer dokumentu. Oczywiście wszystkie pieczęci, podpisy i adnotacje (nawet te naniesione tymczasowo np. ołówkiem – lecz znajdujące się na dokumencie przekazanym tłumaczowi) wymagają tłumaczenia.

Tyle teoria. W praktyce natomiast sytuacja może być odrobinę bardziej skomplikowana. Najlepszym przykładem takiej sytuacji są amerykańskie dokumenty tytułu własności pojazdu. Zajmują co najmniej 2 strony formularza opisanego małym drukiem, w tym na odwrocie co najmniej 3 przekazania do kolejnych dealerów samochodowych. Jeśli przetłumaczyć każde słowo w formularzu, tłumaczenie zajmie co najmniej 10 stron obliczeniowych [o stronach obliczeniowych więcej tutaj]. Nie ma to większego sensu, skoro każda rubryka dotycząca kolejnego przekazania jest o tej samej treści i nie zawiera wpisów. Ten brak wpisów może być kluczowy dla możliwości skrócenia tłumaczenia, gdyż, skoro rubryki nie zostały uzupełnione, nie mają one wpływu na treść dokumentu. I rozumieją to i najczęściej akceptują urzędy. Jeśli nic nie zostało wpisane w danej części to nie ma wpływu na treść całego dokumentu.

Trzeba jednak pamiętać, że wszelkie ograniczenia lub pominięcia w treści tłumaczenia są wyłączną decyzją zleceniodawcy i tylko zleceniodawca ponosi odpowiedzialność za decyzję o pominięciu określonych fragmentów tekstu. W przypadku wątpliwości zdecydowanie lepiej jest przetłumaczyć cały dokument i mieć pewność, że zostanie przez właściwy organ przyjęty niż próbować zaoszczędzić kilka złotych i stworzyć dokument nie nadający się do wykorzystania w urzędzie.

Prześlij pliki do wyceny

X
facebooklinkedingoogleinstagramtwitter
ALL RIGHTS RESERVED 2018. CREATED BY DEOLING